2 stycznia 2013

One day



Muszę powiedzieć, że jestem mistrzem zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę. Zawsze robię wszystko noc przed terminem ostatecznym, choć wmawiam sobie, że zabiorę się za to miesiąc/tydzień/dzień wcześniej. Dni płyną jeden za drugim, a ja ciągle odkładam moment zrobienia tego czy tamtego... aż do momentu, gdy nie można już tego bardziej odłożyć. W przypadku imprezy sylwestrowej i mojego stroju na ten dzień nie było inaczej - choć pierwsze próby zorganizowania zarówno pierwszego, jak i drugiego podjęłam już w listopadzie, to udało mi się to zrealizować tak naprawdę zaledwie dwa dni przed 31 grudnia. No dobrze... szczerze mówiąc, to zestaw sylwestrowy skomponowałam kilka godzin przed imprezą i posłużyły mi do tego głównie moje codzienne ubrania - marynarka z Zary, którą widzicie tu już nie po raz pierwszy, jeansy z Hollistera, moja ulubiona ostatnio biżuteria z Promodu oraz pierścionki z River Island. Choć kopertówka z Kazara i szpilki z Bershki są w mojej szafie już od jakiegoś czasu, to impreza sylwestrowa była pierwszą okazją, na którą nadały się idealnie. Wyjątkiem jest tutaj jedynie bluzka, którą dzień wcześniej dorwałam w Tally Wejl - w sklepie, którego nie lubię, ale który dziwnym trafem zawsze ratuje mnie w kryzysowych sytuacjach. Miało to miejsce dokładnie dwa lata temu przed sylwestrem, tej jesieni gdy po raz pierwszy spadł śnieg i właśnie przedwczoraj.

Choć impreza była organizowana na ostatnią chwilę i początkowo bardzo skromna, bo ośmioosobowa, to bardzo szybko się rozkręciła i była zdecydowanie udana :) Położyłam się spać dopiero o 7, ale już o 13 zerwałam się z łóżka pełna energii i z myślą: to już Nowy Rok!
Można by uznać, że 1 stycznia to dzień jak co dzień, a mimo to większość z nas traktuje go jako datę wyjątkową - jako dzień, w którym wszystko zaczyna się na nowo, w naszych głowach rodzą się nowe (bądź stare, ale niezrealizowane) plany i nadzieje. Tego dnia świat zdaje się stać przed nami otworem (pod warunkiem, że nie leżymy z kacem w łóżku, tudzież w toalecie) i jesteśmy gotowi uwierzyć, że każdy nasz zamiar dojdzie do skutku. Trudno więc się dziwić, że każdy z nas ma mniejsze bądź większe postanowienia na nadchodzący rok.
Chyba wszyscy już wiemy, że z postanowieniami bywa różnie -  na samym początku jesteśmy pełni entuzjazmu i pewni, że możemy wszystko, a z czasem... no właśnie, wszystkie nasze postanowienia odchodzą w niepamięć, zaczyna brakować energii i pomimo tego, że mieliśmy względem siebie i naszego życia ogromne plany, to prawie nic się nie zmienia. Co więc powoduje, że co rok, wbrew poprzednim niepowodzeniom, stawiamy sobie nowe cele? Podejrzewam, że to nadzieja na lepsze - nadzieja, że tym razem będzie inaczej, a my wraz ze zmianą liczby określającej nadchodzący rok okażemy się silniejsi niż wcześniej. Niestety, nie różnię się pod tym względem od większości społeczeństwa - wyznaczam sobie cele, odkładam je na później i później przez następne 365 dni... po czym znów postanawiam sobie to samo, co rok wcześniej i dokładam do tego nowe postanowienia, co czyni ich listę coraz dłuższą. Sama się sobie dziwię, że jeszcze się nie zniechęciłam i nie rzuciłam tych wszystkich postanowień w cholerę, bo w tym roku znów je sobie wszystkie dokładnie przygotowałam i przemyślałam. Jakie są to postanowienia?
1. Lepsze zarządzanie swoim czasem
Czy wy też macie wrażenie, że pomimo 24-godzinnej doby udało wam się zrobić niewiele rzeczy? Część tego czasu przespaliśmy, część poświęciliśmy na pracę/uczelnię/szkołę oraz rzeczy, które sobie zaplanowaliśmy, a cała reszta... no właśnie, co się stało z taką ilością godzin? Co właściwie w tym czasie robiliśmy? Czas przecieka nam pomiędzy palcami i jego lwią część marnujemy, zamiast wykorzystać na rzeczy naprawdę ważne, na których nam zależy. Chcę wreszcie zerwać z tym irytującym nawykiem, bo dopiero to pozwoli mi na realizowanie wszystkich moich celów tak, jak to sobie zaplanowałam.

2. Regularna nauka
Zawsze uczyłam się dużo i nigdy nie miałam problemu z motywacją do nauki... dopóki nie poszłam na studia i nie zobaczyłam, jak bardzo wszyscy sobie to olewają. Nie wiedzieć kiedy, udzielił mi się ten nastrój i po moim zapale nic a nic nie zostało. Zamierzam czym prędzej zacząć uczyć się regularnie, gdyż egzamin licencjacki zbliża się wielkimi krokami, a dobrze ugruntowana wiedza będzie mi niezwykle potrzebna w następnym punkcie, a jest nim...

3. Podjęcie praktyk
Poznany na imprezie chłopak z konkurencyjnej uczelni zaczął gdybać, że pewnie gdzieś tak za dwa lata zacznę szukać pracy, na co wypaliłam: "A widzisz, mylisz się. Podejmę pracę jeszcze w tym roku". No, skoro słowo się rzekło...
4. Uzyskanie prawa jazdy
Taka stara, a prawa jazdy nie ma. Przystąpiłam do kursu, wyjeździłam moje 30 godzin i... nic. Przeraża mnie perspektywa kolejnych godzin spędzonych za kółkiem, podczas gdy instruktor na mnie krzyczy i fuczy - po prostu dwukrotnie nie najlepiej trafiłam i się bardzo zraziłam. Samochodu potrzebuję coraz bardziej, tej zimy codziennie żałowałam, że nie zdałam tego egzaminu i nie uzyskałam prawa jazdy... a mimo to okazało się to być niewystarczające, by wreszcie się przełamać. Co prawda posiadanie prawa jazdy nie implikuje posiadania samochodu, ale pewnym jest za to, że brak prawa jazdy implikuje co najwyżej jego negację. 
Błagam, niech mnie ktoś do tego zmotywuje.

5. Regularny wysiłek fizyczny
Kolejna rzecz, z którą nigdy nie miałam problemu, bo wysiłek fizyczny bardzo lubię i daje mi on niesamowitą satysfakcję. Niestety, coraz mniejsza ilość wolnego czasu w moim życiu zredukowała go do minimum, a nie tak dawna choroba - do zera. Gdy się ćwiczy, to bardzo trudno przestać, ale gdy się przestanie to powrót do ćwiczeń okazuje się być o wiele trudniejszy. Zamierzam od zaraz powrócić do codziennych ćwiczeń i poprawić tym samym nie tylko swój wygląd, ale i samopoczucie. Kto jest ze mną?

6. Zapisanie się na zajęcia sportowe
Wbrew pozorom, znacznie różni się to od wcześniejszego punktu. Nie wszystko można robić samodzielnie w domu, a nic nie motywuje tak dobrze i nie dostarcza takiej radości, jak udany trening w grupie. Łatwiej jest się zmęczyć i nie poddać, gdy jesteś świadom obecności innych ludzi wokół Ciebie. Kiedy cztery ściany są świadkiem mojej porażki to jestem w stanie udać, że nic się nie stało, ale w obecności innych ludzi - nie. Co więcej, na takich zajęciach mogę nauczyć się czegoś, czego samodzielnie nie dałabym rady. 
Jakie zajęcia mnie interesują? Najbardziej chyba taniec, choć trudno będzie mi się zdecydować na jeden konkretny styl. Zawsze miałam z tym problem - jeśli już coś robię, to chcę robić wszystko na raz :)
7. Czytanie większej ilości książek
Uwielbiam czytać. Od dziecka pochłaniam książki, zanurzanie się w świecie kreowanym przez autora jest dla mnie jedną z lepszych form relaksu, ale mimo to w ostatnich latach czytam o wiele mniej. Bez wątpienia przyczynił się do tego brak czasu i złe nim rozporządzanie - zamierzam to zmienić i znów móc czytać tyle, ile dawniej. Tęsknię za codziennym uciekaniem w świat fikcji, to raz, dwa - im mniej czytam, tym bardziej ubożeje mój język i słownictwo. Nie znoszę tego uczucia, gdy nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa. W mojej prywatnej ocenie dwie książki miesięcznie to absolutne minimum i jestem z siebie bardzo niezadowolona, gdy nie uda mi się tego minimum osiągnąć.

8. Przypomnienie z zakresu "wiedza podstawowa"
Czy znasz lewe dopływy Wisły? Największe i najgłębsze jezioro w Polsce? Wszystkich polskich królów i daty najważniejszych bitew? Stolice państw, program polityczny partii rządzącej, budowę własnego ciała? Poetów, pisarzy i malarzy tej bądź tamtej epoki? Kiedyś wszyscy byliśmy z tym na bieżąco, kiedyś wszyscy to wiedzieliśmy, ale po latach z tej wiedzy zostają jedynie szczątki. To boli i samej przed sobą jest mi wstyd, kiedy nie wiem czegoś tak prostego, co potrafiłam kiedyś powiedzieć wybudzona ze snu w środku nocy. Chcę sobie tę całą wiedzę odświeżyć i nauczyć się ponownie tego, co niegdyś umiałam.

9. Robienie wszystkiego od razu
Tak jak już wspominałam, jestem mistrzem w dziedzinie prokrastynacji. Niesamowicie utrudnia mi to życie i skutkuje dużą ilością zarwanych nocy (jak ta w tym momencie - powinnam już od dwóch godzin spać, a zamiast tego piszę post i zajadam się naleśnikami!). Sądzę, że nie ma na to innej metody, niż zmuszenie się i zrobienie danej rzeczy... ale od zawsze przecież wiemy, że łatwiej powiedzieć niż zrobić... Postanowienie jednak jest, klamka zapadła - prokrastynacjo, z nami koniec!
10. Korzystanie z danych mi szans
Mam tu na myśli szanse wszelkiej maści. Impreza? Spotkanie ze znajomymi? Fajny konkurs na blogu znajomej? Tak, chcę korzystać z każdej potencjalnej szansy, jaka mi się nadarza. Za dużo siedzę w domu, za dużo fajnych wydarzeń przechodzi mi koło nosa. Dziadzieję, oj dziadzieję. Muszę temu czym  prędzej zapobiec i korzystać z tego, co zostało mi dane. Koniec słodkiego, acz zdradliwego lenistwa!

11. Zdrowe odżywianie
Fast foody mają to do siebie, że są szybkie i smaczne - czyli spełniają wymagania większości naszego społeczeństwa, bo nie potrzebujemy mnóstwa czasu na przygotowanie posiłku i nie ryzykujemy, że znów coś przypalimy. Żeby było trudniej, kuchenne szaleństwa nigdy nie były moją mocną stroną i z patelnią w ręku czuję się niczym za kierownicą - źle i niepewnie. Mam jednak nadzieję, że to kwestia nastawienia i wprawy, więc... wprawianie się czas zacząć! Witaj zdrowe odżywianie, witaj domowa kuchnio, witaj lepsze samopoczucie!

12. Dalsze prowadzenie bloga i jak najczęstsze publikowanie treściwych wpisów
Choć prowadzę tego bloga niespełna rok, to widzę, jak wiele mi on dał - dzięki niemu mam szansę wyrzucić choć ułamek tych wszystkich przemyśleń kłębiących się w mojej głowie, przypomnieć sobie, jak to jest przelewać swoje myśli na... klawiaturę? oraz obserwować mój własny postęp. Prowadzenie bloga pozwoliło mi na przemyślenie spraw, które wydawały mi się wcześniej błahe, zmianę swojego stylu, postrzegania własnej osoby oraz możliwość konfrontacji mojej opinii z waszą opinią - opinią moich czytelników. Mogę bez wahania stwierdzić, że decyzja o założeniu bloga była jedną z lepszych w ubiegłym roku i bezsprzecznie jest to mój mały sukces. By ten sukces był jeszcze większy, a mój blog lepszy - postaram się jak najczęściej publikować tutaj treściwe wpisy :) Jak dotąd największą przeszkodą jest tutaj brak realizacji punktu nr 1 - czyli moja odwieczna zła organizacja czasu. Obiecuję wam jednak, że będzie lepiej! Ja już się o to postaram :)
Czy u was również tradycji stało się zadość i wraz z nadejściem roku 2013 zagościły u was nowe postanowienia? Pamiętajcie - to, czy ten rok będzie udany i lepszy od poprzedniego zależy głównie od was i waszych działań. Dołóżcie wszelkich starań, by tak było, bo żaden dzień, miesiąc ani rok się już nie powtórzy. To nasze życie i musimy z niego korzystać, jak się tylko da :)


58 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. nie przejmuj sie ja tez zostawiam wszystko na ostatnią chwile...

      a postanowien noworocznych w tym roku nie mam... no chyba, ze kolejna próba pozbycia sie kilogramów po ciązy sie uda, to bedzie super:)

      Usuń
  2. świetną masz fryzurę. Bardzo ładnie Ci <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię noworocznych postanowień, to takie wyciąganie na siłę- dokładnie 31.12. albo 1.01- swoich złych i słabych stron. A przecież mogę zrobić każdego dnia roku, niekoniecznie pod koniec grudnia czy na początku stycznia. Uważam, że każdy dzień jest dobry do nowych postanowień czy celów :)
    Bardzo ładna marynarka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. boski top:)))
    trzymam kciuki za postanowienia:)))
    pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  5. O widzisz, pomyślałam podobnie z pracą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też mam zamiar w końcu w tym roku zacząć korzystać z szans o propozycji (aż mi wstyd, że znajomi umawiali się ze mną na tydzień przed..) i w końcu powrócenie do sportu ;d
    Niestety zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę jest i w mojej naturze. W tym roku miałam to postanowienie, ale jeśli raz coś zrobiłam przed czasem to następnym ekstremalnie późno ;p
    Pięknie wyglądasz! Spodnie doskonale leżą, bluzka tak samo, a do tego tak piekna marynarka ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta marynarka jest przecudowna! Nie dręcz mnie takimi ciuchami. :( Motyw kwiatów jest tak nasycony, że nie mogę, no! Skąd ją masz?, muszę wiedzieć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy przeczytać chociaż pierwszy akapit wpisu... ;)

      Usuń
    2. robienie wszyzstkiego od razu jest najbardziej nieprawdopodobne z twojej listy

      Usuń
  8. Oj powiem, że niektóre postanowienia trudne, aczkolwiek warte zachodu :)
    Przy okazji - piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wglądasz obłędnie nie mam pojęcia co mi się bardziej podoba chyba żakiet ale buty są OJEJ!! i naszyjnik też cudowny!! muszę dłużej popatrzeć I nie martw się nie Ty jedna tak masz, ja również odkładam i odkładam a potem złoszczę się na samą siebie i przyrzekam ,że się zmienię :PPP Pozdrawiam Reika :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Noworoczne postanowienia - jak ja to uwielbiam :) Moich udaje mi się przestrzegać przez max 2 tygodnie. A co do nauki jazdy to ja też nie cierpiałam tych godzina spędzonych za kółkiem. Uwielbiałam stać w korkach, bo nie musiałam nic robić. Na szczęście teraz uwielbiam jeździć autem. Naukę jazy zaczynałam w Chw, ale w Krk zapisałam się do OSK Sabat - gorąco polecam. I nie jest to komentarz sponsorowany ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. o jaaaa, wyglądasz przepięknie! :) kobieco i z klasą, a top z ćwiekami, ten naszyjnik - rewelacja, już nie wspominając o tych pięknościach w postaci szpilek :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ślicznie, cudnie, pięknie itp <3 Pozdrawiam :)

    http://zabkanadusza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Punkt 2 - normalnie wypisz wymaluj moja sytuacja :) W tym roku zaczęłam studiowanie i trochę mnie to przeraża...Tam nie ma czegoś takiego jak "systematyczne uczenie się". Teraz zbliża się moja pierwsza sesja i nie wiem co mam począć...
    Co do outfitu - bardzo ładna marynarka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękna marynarka i buciki! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ślicznie wyglądasz!!!! rewelacyjny blog!!!!
    życzę samych sukcesów w 2013 roku

    OdpowiedzUsuń
  16. Obłędny masz ten top! Po prostu przepiękny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jest idealnie! niczego bym nie zmieniła, a szpilki booooskie! pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekolado, przepraszam, jeśli nie jestem w temacie, ale można wiedzieć skąd jesteś, ile masz lat i co studiujesz??pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem spod Krakowa, a studiuję informatykę i jestem na III roku :)

      Usuń
  19. bluzka z baskinką bardzo fajna i jak najbardziej sylwestrowa :) no i te buty... chyba moim postanowieniem będzie zamienić płaskie buty na obcasy bo jak tak patrzę na te Twoje to aż zazdroszczę ;)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  20. wyglądasz rewelacyjnie, umiejętność łączenia codziennych rzeczy w niecodzienne sety jest bezcenna :) życzymy wytrwałości i realizacji wszystkich postanowień noworocznych! pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja prawie zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę... :D Super fotki!

    Zapraszam do siebie:
    www.diane-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Amelio wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)*
    Zyczę wytrwałości w spełnianiu wszystkich punktów:)
    Marynarkę uwielbiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam jedno postanowienie - nie robić postanowień. Jak na razie idzie mi świetnie ;-)
    http://ika901.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. z tym odkładaniem wszystkiego na ostatnią chwilę to zupełnie tak jak ja :)
    życzę Ci wytrwania w swoich noworocznych postanowieniach i ogólnie wszystkiego dobrego w 2013 !
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. masz cudowną figurę:) a zestaw no cóż jak zawsze piękny:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej Czekoladko!

    Zainteresował mnie punkt ósmy Twojej listy - jak zamierzasz się do tego zabrać? :-) Bo ja - przyznaję ze wstydem - zapomniałam baaardzo wiele informacji. Nie mam pomysłu na program naprawczy, choć wydaje się to takie proste! To pocieszające, że nie tylko ja mam problem z zanikającą wiedzą (zwłaszcza z geografii) i takie motywujące, że ktoś również chciałby nad tym pracować!

    Nim określę cele na 2013 postanowiłam ustalić sobie cele długoterminowe i w 2013 (czyli już!!!) kupić sobie jakiś "wszechkalendarz" :D i rozbić je na mniejsze cele. U mnie cele dotyczą przede wszystkim zdrowia (fitness, dieta, badania i notowanie postępów leczenia), edukacji i szukania ciekawych hobby oraz planu na życie :)

    A buty są genialne!

    Marti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Marti :)

      Jeśli największy problem masz z geografią, to idealnie się składa, bo akurat na tę dziedzinę znalazłam (moim zdaniem) fajny sposób - gry! ;) http://www.geography-map-games.com/ - na tej stronie jest ich całe mnóstwo i można znaleźć zarówno takie dotyczące stolic poszczególnych państw, jak i np. miast, województw czy rzek Polski. Strona naprawdę jest świetna i wciąga, bo siedzę na niej od wczoraj :D
      Ja mam przykładowo największy problem z historią i tutaj już tak łatwo nie ma - będę pewnie siedziała na Wikipedii, zacznę od królów polski i linkami będę przechodzić do coraz to nowych i nowych stron. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)
      Ogromnym ułatwieniem byłoby posiadanie książek dla licealistów, ale niestety - ja się wszystkich swojego czasu pozbyłam, bo nie miałam pojęcia, że będę chciała kiedyś do tej wiedzy wrócić.

      Rozbijanie swoich celów na mniejsze to świetny pomysł - chyba najlepiej jest sobie wyznaczyć etapy, rozpisać zadania na każdy dzień, jakiś plan tygodniowy... sam cel bez rozplanowania jego realizacji ma małą szansę dojścia do skutku. Jednak w tej dziedzinie specjalistką jest prawdopodobnie Helineth, więc jeśli jesteś ciekawa strategii dążenia do celu i planowania to koniecznie przejrzyj jej bloga: http://helineth.blogspot.com.

      Mam nadzieję, że Ci pomogłam! :)

      Usuń
    2. Ja polecam się na przyszłość - tak jak warzywa z Biedronki polecają się na grilla, czy gdziekolwiek - jeżeli chodzi o biologię, mam jeszcze wolne miejsca na korepetycje, zrobimy parę teścików i wiedza Ci się przypomni. :D
      Mam nadzieję, że wytrwasz w swoich postanowieniach, będziesz lepiej zarządzała swoim czasem, częściej dodawała wpisy na bloga, czytała więcej książek, zdrowo się odżywiała - oby doba Ci starczyła Moja Droga i obyś następny rok przywitała w świadomości tego, że Ci się udało. Będę mocno trzymać kciuki, choć to oznacza, że mniej będziesz ze mną gadać na facebooku:)
      *konkurencyjna uczelnia mnie rozbawiła - ah ten UJ. :P

      Usuń
  27. cudowna bluzka!
    życzę powodzenia i wytrwałości w postanowieniach :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Regularny wysiłek fizyczny - jestem z tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. haha jakbym czytała swój opis :) a zestaw bardzo ładny wyszedł :)

    www.karmellove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Na wstępie Masz tutaj spam ode mnie ;)
    http://www.choccolattes.blogspot.com/2012/12/biaa-flaga.html
    http://choccolattes.blogspot.com/2012/12/loca.html?showComment=1357224462173#c7530961793990309862

    Ja dokładnie tak samo jak Ty postępuję. Ale zawsze wszystko staram się doprowadzić do końca, nie lubię odkładać na potem, bo potem naskłada się tyle tych obowiązków, ze człowiek nie może wyrobić z tym...
    Jakieś postanowienia mam i mam nadzieję, ze zdołam, któreś z nich spełnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na pewno kombinowałam i coś mi się zdaje, ze muszę te wszelkie przesunięcia cofnąć:( Dobrze, że to tylko do css wklejałam kody.
      Chciałam też mieć karty w takiej postaci:
      http://www.voila.pl/104/0w1mv/index.php?get=1&f=1 tylko, żeby było bardziej przykrócone po bokach.:)
      znalazłam na to kody, tylko mi nie fajnie się robi, bo mam wtedy takie przesunięte i nie są na środku karty.

      Usuń
  31. ale z Ciebie chudzinka :) bardzo ciekawy zestaw, buty skradły me serce ;P

    OdpowiedzUsuń
  32. Ach, masz dużo postanowień, które pokrywają się z moimi, więc trzymam kciuki za nas obie - dużo tego, ale damy radę! :-)
    co do Wrocławia - polecam, polecam i jeszcze raz polecam! tam po prostu TRZEBA chociaż raz w życiu pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  33. ja równiez trzymam kciuki za postanowienia:D sama swoich nie mam, wiec licze na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. hej! Ty byłaś może w TopModel? nie wiem skąd cię kojarzę :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  35. a dałabym sobie rękę uciąć :) ja jestem spod Kalisza a studiuję w Poznaniu więc nie możliwe żebym Cię widziała. Wszystkiego dobrego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Czekolado, Kasia nie miała na myśli Twojego komentarza, ona nawet go nie przeczytała. Wyszło nam małe nieporozumienie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. śliczny zestaw. Bluzeczka jest świetna ! Zresztą cała reszta także :)
    Życzę wytrwałości w dokonywaniu noworocznych postanowień :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jejku, ta marynarka jest świetna, zresztą jak cały zestaw :) I piękne zdjęcia :) Mam pytanie: fotografujesz lustrzanką? :)
    Genialny blog, oczywiście obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Przepiękny żakiet :) życzę powodzenia z noworocznymi postanowieniami :)

    OdpowiedzUsuń
  40. wyglądasz fantastycznie! ♥
    wszystko, dosłownie wszystko mi się podoba!
    Genialnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  41. super outfit :) . Koniecznie musisz wpaść do Wrocławia i przy okazji zapoznać się z instruktorem z którym miałam jazdy- mówię Ci facet jest potulny jak baranek ^^

    OdpowiedzUsuń
  42. Pięknie wyglądasz! Masz bardzo dziewczęcą urodę i z przyjemnością się na Ciebie patrzy:) I oczywiście zdjęcia są perfekcyjne, strój również! :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo fajny, rozbudowany post - lubię takie :)
    W dodatku zachwyca mnie Twoja bluzka.
    Zestaw sylwestrowy nie musi być komponowany miesiącami przed, żeby był udany, jesteś tego świetnym przykładem :))

    Zapraszam Cię na konkurs, gdzie do wygrania jest bon o wartości 500 zł do wykorzystania w Comiss'ie, w którym można znaleźć ubrania i dodatki jedynie od projektantów lub marek, takich jak Cavalli, Louboutin, Maxmara, Dolce&Gabbana, Armani, Burberry, Marni, Gucci, Furla i wiele innych! :)

    http://vogueva.blogspot.com/2012/12/konkurs-wygraj-500-z-do-comissu.html

    OdpowiedzUsuń
  44. wow, wyglądasz cudnie - najbardziej podoba mi się góra, bluzka i marynarka. :) są świetne, masz bardzo dobry gust. :) dodatkowo butami również bym nie pogardziła. :)]
    pozdrawiam!

    Na moim blogu zorganizowałam konkurs wraz ze sklepem internetowym Partnersa, może zechcesz sprawić sobie prezent i weźmiesz udział? :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jestem tu pierwszy raz , ale totalnie oczarowałaś mnie swoją buzią i cudowną fryzurką.

    OdpowiedzUsuń