31 października 2012

Sail

Czy ktoś poza mną wychodzi od soboty z łóżka, czy też może tylko ja jestem na tyle szalona?
Zauważyłam ostatnio, że jakby trudniej wstaje mi się z łóżka - ciepła kołdra nie chce mnie z rana wypuścić ze swoich objęć, a za oknem, choć wstaję coraz później, robi się coraz ciemniej. Dzień dopiero się dla mnie rozpoczyna i nagle okazuje się, że już się kończy, bo przecież słońce właśnie zachodzi... Ptaki już od dawna nie śpiewają z rana a ja, wystawiając nos za okno, czuję znajomy zapach...
Zapach zimy.



Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w ten sposób, ale zapach zimy kojarzy mi się z melancholią - czując go naturalnie wypełniam się dziwnym, niewytłumaczalnym smutkiem, ale jednocześnie wyczekuję tej woni każdej jesieni, bo niezmiennie przywodzi mi na myśl jakieś mgliste wspomnienia. Mieliście kiedyś wrażenie że gdzieś tam, głęboko w was tkwią myśli, których nie możecie sobie przypomnieć? To jak nieuchwytne słowo, które masz na końcu języka i za nic nie możesz przekroczyć magicznej granicy, by móc je wypowiedzieć. Wiesz, że to tkwi gdzieś głęboko w Twoim umyśle, ale im bardziej starasz się to przywołać na powierzchnię, tym bardziej się rozmywa - niczym sen tuż po przebudzeniu, tracący z każdą sekundą na wyrazistości. Po chwili nie pamiętasz już, o czym był, ale wciąż masz pod skórą te uczucia, które w Tobie wywołał. Kiedy czuję zapach zimy mam wrażenie, że ktoś podsunął mi jeden obraz z mojego snu, z moich wspomnień, przywołując jednocześnie wszystkie tamtejsze uczucia.

Niestety, ale jestem stworzeniem typowo wiosenno-letnim i wraz z nadejściem chłodu i - strach wymówić - mrozów mam ochotę zapaść w sen zimowy. Zakopać się pod miękką, ciepłą kołdrą, wtulić w poduszkę i poczekać, aż obudzą mnie wpadające przez okno wiosenne promienie słońca. Każda zima niesie za sobą krótsze dni, mniej słońca (o nie, jak ja będę robiła zdjęcia na bloga?!) i mniej chęci do jakiegokolwiek działania.
Nie oznacza to jednak, że ja zimy nie lubię - co to, to nie! Zimowe krajobrazy, nawet te na tle obdrapanego bloku naprzeciw moich okien, mogą zapierać dech w piersiach, a słońce odbijające się w białym, puszystym śniegu, chcąc nie chcąc, potrafi bardzo poprawić humor. Nawet do przenikliwego zimna i gęsto padającego śniegu można się przyzwyczaić... ale właśnie, tu tkwi problem - wciąż czuję na skórze wspomnienia letniego, wakacyjnego słońca oraz delikatny chłód jesieni, więc atakująca ze wszystkich stron zima jest mi zdecydowanie nie na rękę. Gdyby przyszła później, gdyby dała nacieszyć się piękną, złotą jesienią...
Chyba nikogo nie zdziwi, że w te chłodne, śnieżne dni chętniej sięgam po książki. Zimowy nastrój jest moim zdaniem wręcz idealny na czytanie, bo wiąże się dla mnie zazwyczaj z wyciszeniem - czasem tak nieznośnym, że dźwięk telewizora nie jest tego w stanie zagłuszyć. Wtedy nie ma nic lepszego, niż chwycić doskonałą książkę i puścić wodzę wyobraźni, przenosząc się do zupełnie innego świata.
Kupiłam nieprzeczytane jeszcze powieści ulubionego Murakamiego, ale nie zapomniałam o od dawna odkładanym i zaległym "Buszującym w zbożu" i "Zabić drozda". "Tańcz, tańcz, tańcz" Murakamiego już za mną, więc może czas na którąś z odkładanych pozycji? Uwielbiam to uczucie, gdy po odłożeniu czytanej wcześniej książki nie jestem pewna, który świat jest rzeczywisty i bardziej realny - ten, z którego właśnie wyszłam czy ten, do którego wróciłam...?
Ironią losu jest to, że zaopatrzyłam się w lektury idealne na zimowe poranki i wieczory, ale zupełnie zapomniałam o... zimowych ubraniach. Co ze mnie za blogerka, skoro nie mam ani pół zimowego buta w szafie, a mój jedyny ciepły płaszcz sprezentowała mi tydzień temu mama? Nadrabiam, na szczęście, puszystymi szalikami i swetrami, o których w ostatniej chwili pomyślałam. Jednym z przykładów takich futrzaków w mojej szafie jest znajdujący się na powyższych zdjęciach biały sweter z Orsaya, który mam również w wersji różowej - jest tak milutki i mięciutki, że nie mogłam się powstrzymać, a w przeciwieństwie do sławnego swetra z angory z H&M nie zostawia wszędzie maleńkich kudełków. Na sprinty dom-uczelnia i uczelnia-dom taki asortyment szafy powinien mi jak na razie starczyć.
Dzisiejszy wpis nieco różni się od pozostałych, ale bywają chwile, gdy chcę napisać o czymś zupełnie innym niż ubrania, które mam na sobie. Czasem mam potrzebę podzielenia się kilkoma głupimi, nic nie wnoszącymi zdaniami czy przemyśleniami... oraz zdjęciem skarpetek w kwiatuszki, jeśli dobrze pamiętam - od Tommy'ego Hilfigera. Kto powiedział, że skarpetki nie mogą być ozdobą całego stroju w równym stopniu, co złote bransoletki z H&M oraz kwiatowy naszyjnik ze sklepu eCarla? Z różowymi spodniami z Bershki prawie się nie rozstaję, na przekór wszechobecnej na ulicach czerni.
Postaram się nie zapaść w sen zimowy i nie zamarznąć w drodze na uczelnię, więc raczej nie uwolnicie się od moich grafomańsko-ubraniowych wypocin :) Do następnego, kochani!



31 komentarzy:

  1. Kurcze, co z Ciebie za blogerka, że kupujesz bezsensowne i głupie książki, a nie przygotowałaś jeszcze całej listy must have na zimę? Phi, co tam z przygotowaniem, czemu jej nie wypełniłaś? Oooj, nieładnie, nieładnie, chyba zmienię zdanie na Twój temat Moja Droga! :D
    Ja też jestem zdecydowanie organizmem ciepłolubnym i najchętniej w ogóle nie wychodziłabym spod ciepłej kołdry, połączenie - ja, łóżko i mój laptop to najgenialniejszy związek, jaki można sobie wymarzyć! :) Uroczo wyglądasz w tym sweterku i skarpetki faktycznie są świetną ozdobą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jak się Pani wzięła za komentowanie mojego słit blogaska to się Pani tak rozkręciła, że nawet dwukrotnie zawitała! :D Ja też wolę tworzyć coś na podstawie swojej szafy, własnych zachcianek i własnej figury, to mi daje swobodę twórczą, a nie podporządkowanie się danej "inspiracji"..

      Usuń
  2. No cóż poradzisz kochana :) Takie uroki zimy. Ja mam tylko nadzieję że spadnie śnieg i będę mogła patrzeć na niego spod ciepłego koca, z kubkiem gorącego kakao... Uwielbiam to :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny naszyjnik :) Co do tego co napisałaś: mam tak samo jak ty. Gdy widzę śnieg mam ochotę zahibernować :)
    http://kitten-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ja również nie przepadam za zimą, no ale co zrobić musimy to przetrwać:)cudownie wyglądasz:) śliczny sweterek

    OdpowiedzUsuń
  5. Sweterek jest cudny!! :)
    No i Awolnation <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Post jest bardzo fajny, piękne zdjęcia, aż cieplej się robi.
    Niestety też odczuwam to, że dzień ucieka między palcami, długie wieczory są piękne, ale wracanie z pracy, kiedy jest już ciemno nie należy do przyjemności.
    Mimo wszystko dużo ciepła i pięknych jesienno-zimowych chwil życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio mam niezłe zaległości książkowe :) Mam nadzieje, ze znajde teraz troche czasu i sie poprawie :) Nie ma nic lepszego w zimne dni, niż dobra, wciągająca książka, zielona herbata/kawa i łóżko + koc :)Jestem strasznym zmarźluchem, mogłabym tak całą zimę przekoczować.
    Co do swetra - jest prześliczny, tak samo jak i naszyjnik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. cudne fotki! Ja również chciałabym zapaść w zimowy sen... Nie cierpię zimy:(

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze, nie było mnie trochę i przegapiłam moment jak obcięłaś włosy! :o Ale super Ci teraz :)
    I też jestem ciepłolubna, a zima zaczyna się dla mnie 2-tygodniowym zapalenie gardła -żyć nie umierać :/ ale za to bezkarnie mogę leżeć całymi dniami w łóżku ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny post, ja też nie lubię zimy, zdecydowanie preferuje lato i upały :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. i te zmechacone skarpety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktura materiału, nie zmechacenie ;)

      Usuń
  12. Świetnie zdjęcia> :D sweter jest rewelacyjny.
    dominicasinspirations.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Naszyjnik i sweter są absolutnie bezbłędne :) CUDNE!

    OdpowiedzUsuń
  14. wow po prostu pięknie :) wyglądasz ślicznie <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w domu to zawsze w dresach siedzę ^^
    Ale twoje skarpetki są śliczne *-*

    OdpowiedzUsuń
  16. cudne dodatki ! a skarpetki słodziutkie, bardzo mi się podoba :)

    Zapraszam do mojego świata secondhandów ! ilovesecondhands.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. hehehehe dziękuję za wstawienie się w jakiś sposób za mną :):*

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo Ci do twarzy w obecnej fryzurce, dodała Ci pazura i dziewczęcości jednocześnie:) Prześliczny sweterek <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Super zdjęcia!!! Też uwielbiam książki Murakamiego. Obserwuję i zapraszam do mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super naszyjnik :) Piękna z Ciebie kobieta :)
    Obserwuję i liczę na to samo :)
    http://niewymiarowa-style.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne zdjęcia ; )

    Będę obserwował ; )
    Zapraszam do mnie (^.^)
    http://simplegrungeman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę, że nie tylko moja kołdra ma tendencję do zatrzymywania mnie w łóżku. I jeszcze koc perfidnie jej w tym pomaga!
    Jest coś magicznego w zimie, bo ma swój nieporównywalny zapach. Pewnej świeżości otoczonej nutką zimna. Ale nigdy nie myślałam o niej jak o śnie. Owszem, czasem się budzę i pamiętam te uczucia, jakie towarzyszyły snu, ale nie pamiętam żadnych obrazów, jakiejś fabuły, uporządkowania wątków.
    Dni zimowe faktycznie niosą ze sobą niskie temperatury, jednak gdy tylko wychodzi słoneczko jakoś łatwiej z tymi mrozami walczyć.
    Również wracam do książek, choć teoretycznie powinnam się zainteresować moimi "lekturami", które polecili nam wykładowcy. No nic, stosik rośnie, na samej górze czeka z wytęsknieniem "Zielona Mila" i czas się za nią zabrać.
    I bardzo dobrze, że czasem nachodzi Cię ochota na pisanie o czymś innym. Nie samą modą człowiek żyje ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak na zimową melancholię to wyglądasz bardzo uroczo :)
    Życzę dużo uśmiechu i radosnego nastroju Kochana!! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam Twój styl pisania, wszystko świetnie opisujesz, często podzielam Twoje opinie.
    A co do aktualnej pory roku... uwielbiam zimę. Kojarzy mi się ze świętami, urodzinami i długimi wieczorami z przyjaciółmi!

    OdpowiedzUsuń
  25. pięknie wyglądasz! mam ten sam naszyjnik;)

    OdpowiedzUsuń
  26. I don't even know the way I ended up right here, but I assumed this submit used to be good. I do not recognise who you are but certainly you're going to a well-known blogger in the event you
    are not already. Cheers!

    Feel free to visit my webpage :: His Comment is here

    OdpowiedzUsuń